esperanza blog

Twój nowy blog

Podekscytowana

1

Rana jaka ja jestem podekscytowana:)) Latam jak miecio-podniecio, bo w piątek o 6:00 rano lecę do UK. Będę tam co prawda do niedzieli, ale to 3 dni oderwania się od rzeczywistości:)))
Wyjazd jest niespodzianką dla mojej mamy, która w sobotę ma imieniny. cały dzień spędzimy razem i mam nadzieje, że uda mi się sprawić, że będzie naprawdę wspaniały:))
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie naumawiałam się ze znajomymi. Nawet znajomych Drewna (pamiętacie jeszcze Drewno:)?) uda mi się odwiedzić.
Już się nie mogę doczekać, więc przebieram nogami:))))
Co poza tym?
Poza tym to chodzę śpiewać (co kocham i uwielbiam), próbuje kibicować (koszulka z godłem i barwy na twarzy są;)), ale głównie to chodzę i smędzę i sama nie wiem czego chcę. Nooo ale może te 3 dni z dala od codzienności pomogą:))
Dobrego dnia!!!!

:)

3

Jestem, żyję i choć tu nie bywam to często myślę, że powinnam wrócić.
Tak więc robię pierwszy krok i może ten powrót się uda:)
Czas tak strasznie szybko leci. Przeprowadziliśmy się w zeszłym roku w większy metraż i jest super. Dziewczynki szybko się zaaklimatyzowały, znalazły koleżanki. Są już takie duże… :))
Ja powróciłam do śpiewania tylko zmieniłam chór na w parafii koło domu z czego też jestem bardzo zadowolona.
I wszystko naprawdę super nam się układa, nie mogę na nic narzekać, a jednak czuję, że mnie nosi, czuję się samotna w otaczającym mnie tłumie.
Jakoś muszę sobie z tym poradzić, odnaleźć siebie..
W przyszłym tygodniu jadę do Uk na 3 dni, zmienię klimat to może coś się poprawi:)
A głupoty mi takie chodzą po głowie, że gdyby nie fakt, że nie mam 40-tki, to bym pomyślała, że mam kryzys wieku średniego:)))
To chyba na tyle;)

Jestem

5

Ostatni wpis z sierpnia 2014, kawał czasu mnie nie było. Jakoś się zebrać nie mogłam, choć wielokrotnie o tym myślałam.Życie płynie zbyt szybko. Ciągle czuję się w niedoczasie.
Nawet nie wiem co tu po takiej przerwie napisać, szczególnie, że dziś nie mam najlepszej formy.
Weekendy mnie wykańczają. Tyle jest do zrobienia.Dziewczynki rosną, są mądre, fajne, ale oczywiście wymagają ciągłej uwagi. Jesteśmy już prawie przeprowadzeni, bo przez czas mojej nieobecności udało nam się wykończyć segment, więc niebawem zmienimy miejsce zamieszkania. Już się nie mogę doczekać. Czekamy na przyłączenie gazu i wody, co ma się niby odbyć na dniach, choć na podłączenie gazu czekamy już od grudnia:-/
Przyznam szczerze, że nie byłam świadoma ile czasu to wszystko pochłonie. Czasu, którego totalnie brak mając pracę, dwoje dzieci w domu i niezbyt wyrozumiałą teściową, która z zegarkiem w ręku czeka na mój powrót z pracy.
Ale mamy to już prawie za sobą, więc niebawem będziemy się namacalnie cieszyć, większą powierzchnią i kawałkiem własnego ogródka. W końcu z mężem będziemy mogli obejrzeć wieczorem telewizję czy usiąść przy normalnym świetle na kanapie, co w aktualnych warunkach było dość trudne. Z mężem fajnie, w sierpniu stuknie nam 8 lat bycia ze sobą:) Szybko minęło:)
No i na pierwszy raz chyba wystarczy. Mam nadzieję,że po malutku znów zaszczepi mi się bakcyl pisania…
A co u was? Jesteście tu jeszcze?

Rzeczywistość

5

Znów czuję w powietrzu jesień. Nie wiem czemu tak sie dzieje, tak po prostu jest. Ciągnie mnie wtedy do podniebnych podróży. Już miałam zarezerwowany bilet na weekendowy, październikowy wyjazd do siostry w Uk. Juz prawie opłaciłam, ale… serce matki się poddało. Bo szkoda tak dzieci na 3 dni opuszczać. Może kiedyś się zdecyduję, może uda mi się zrobić cos myśląc tylko o sobie i swoich potrzebach. Może…, choć w głębi duszy wątpię:)
Macierzyństwo wszystko zmienia, nie da sie beztrosko wyjśc na spotkanie z przyjaciółkmi i nie myślec, o tym, że ten czas powinno sie spędzić z dziećmi. Nie ma już chwili tylko dla siebie, bo wciąż jest potrzeba lub konieczność robienia czegoś dla innych.
Lecz choć czasem żal utraconego siebie to nie chciałabym zamienić tego co mam, na to co było.

Czasem tęsknię…

3

za starymi czasami, starymi znajomościami, starymi przyjaźniami, które z braku czasu lub innych braków się wypaliły. Czasem chciałabym wrócić tam, gdzie już się nie da.
I to tyle.
P.S.
Picie zbyt dużej ilości wina, po dugim czasie abstynencji nie jest wskazane :) Skutki uboczne gwarantowane!

Wakacyjnie z problemami

2

Pierwszy, wakacyjny wyjazd za nami. Byliśmy 6 dni w Sopocie, pogoda dopisała, dziecwyznki zachwycone morzem i wielka piaskownicą koło niego:))
Naprawdę fajnie. Pojechała z nami teściowa, więc jedna para oczu więcej do patrzenia na dzieci. Poleżeć na plaży raczej nam sie nie zdarzyło, ale psychicznie się oderwaliśmy od codzienności.
Nawet udało nam się z mężem wyrwać na randkę na film na molo. Fajnie było.
Tradycyjnie 3 rok z rzędu spotkałam swoją była miłość – bliźniaka:))))))) Nasze życiowe ścieżki się jednak nadal przecinają:)))
Niestety przed samym wyjazdem rozstaliśmy się z opiekunka dziewczynek. Niby wszystko było ok, ale kiedy Dominika zaczęła zostawać w domu ze względu na wakacyjna przerwę w przedszkolu to zaczęły się problemy. Córka mi często mówiła,że Gosia jej nie lubi i robi jej przykrość. Postanowiłam o tym z dziewczyną porozmawiać, a ta mi przyznała,że nie lubi Dominiki.
Dałam troszkę czasu na to by się dotarły, ale jak któregoś razu mi córka powiedziała,że ją Gosia uderzyła to się juz wkurwiłam. Ja nie bije swoich dzieci i nie życzę sobie by ktoś obcy wymierzał im takie kary. Znów rozmowa z opiekunka, oczywiście wypiera sie,że nic takie nie miało miejsca i pewnie byłaby skłonna w normalnej sytuacji jej uwierzyć, ale nie mam powodów by nie wierzyc swojemu dziecku. Nigdy do tej pory nie skłamała w takiej sprawie. jak ją Ola szarpie to przychodzi i mówi o tym tak jak oznajmiła, że Gosia ją udzerzyła.
Podczas rozmowy z Gosią obie stwierdziłyśmy,że to wszystko nie gra, stosunki między nia, a Dominika sie nie naprawia, bo dziecko przez kilka dni dostawało spazmów jak słyszała, że Gosia przyjdzie. Coś na pewno było na rzeczy.
Szczęście w nieszcześciu,że moja siostra stracila pracę i do czasu jej znalezienia zajmie się dziewczynkami. Głupio, ale mam nadzieję,że do połowy wrzesnia jakos w tym skladzie przetrwamy, bo potem już docelowo będzie zajmować sie teściowa.
I to by chyba było tyle z nowości. No może jeszczze dodam,że 27.07. mija 7 lat odkąd pierwszy raz spotkałam swojego męża-szybko zleciało. Oboje się śmiejemy,że najwyższy czas na kryzys małżeński.
Dobrego dnia!!

Kilka słów na dzień dobry

4

Cisza, spokój, jest czas na napisanie paru słów. Oczywiście nie jestem w domu tylko w pracy. W domu tego czasu by nue było;)) Zawsze cos trzeba zrobic lub coś się
dzieje.
No więc jak juz wiecie od 05.05.2014 powróciłam po ponad 4 latach do pracy i jest naprawę super. Ta propozycja pojawiła się w idelnym dla mnie (czyt. dla mojej psychiki) momencie. Kocham swoje dziewczynki nad życie, ale siedzenie w domu spawiało,że nie czułam się w pełni wartościowa. Brakowało mi kontaktu z ludźmi, pracy, robienia czegoś innego niż pranie, sprzątanie, gotowanie. teraz oczywiście nadal musze to robić, ale po pracy wracam naladowana energią, odpoczywam psychicznie.
Dziewczynki są super, Dominisia we wrześniu skończy 4 lata, Ola ma aktualnie rok i 2 miesiace i wczoraj własnie sama zaczęła chodzić. jest mocno zdeterminowana w tym temacie:)) Nie zraża sie ciągłymi upadkami tylko wstaje i idzie dalej. taki mały śmieszek i zakapiorek. Nieraz wyszarpie Dominisię za włosy lub uszczypnie jak widzi,że starsza siostra siedzi mi na kolanach. Walczy jak małe lwiątko.
Dominisia wyrasta na mądrą, wesołą i pełną energii dziewczynkę, czasem ma swoje humorki i wtedy z nimi dwoma jest trudno, bo nerwy trzeba mieć na wodzy, ale poza tym jest super.
Z planów wakacyjnych to standardowo w lipcu mamy zaplanowany wyjazd nad morze, w sierpniu tydzień na mazurach, juz się nie mogę doczekać. Szczególnie widoku morza:)
Dobrego dnia!!!

Mama wraca do pracy…

5

Tak jest. od 05.05. wracam do swojej starej pracy, na swój stary etat i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Ponad 4 lata spędzone w domu to dla mnie za dużo. Oczywiście,że cieszę się,że miałam możliwość by być ze swoimi dziećmi, patrzeć jak rosną, ale ja moi drodzy jestem kobietą pracującą. Pracuję od 14 roku życia i tylko w taki spodób czuję,że się realizuję. Kłaniam się nisko wszystkim tym kobietom,które poświęcają się rodzinie i domu. Jest to strasznie ciężka, żmudna praca, w której końca nie widać., bo non stop jest coś do zrobienia.
Ja uciekam w korporacyjny wir, ustaliłam z szefową,że będę pracowała od 08:00-16:00, więc i godziny są ok. Dobrze będzie zreaktywować swój umysł.
I jeszcze jedno, odeszłam z pracy na zwolnienie z wykształceniem średnim, a wracam z wyższym, więc czasu „wolnego” nie zmarnowałam;)
Fajnie, już się cieszę,że wracam do ludzi, a przeszczęśliwa będę jak uda mi się wybrać odpowiednią osobę do opieki nad dziewczynkami. W sumie tylko na 4,5 miesiąca, bo od połowy września przejmie opiekę teściowa.

Kryzysowa kura domowa

2

Kryzys mnie ostatnio dopadł. Od tego siedzenia w domu, sprzątania i prania w kółko można zajoba dostać. Ja latam i sprzatam, a dziewczyny latają za mną i bałaganią. Jak Domiśka jest do 14.30 w przedszkolu to jestem w stanie spokojnie ogarnąć Olę, siebie i mieszkanie, ale jak ją o 12 mam odebrać to nie ma bata. Tak więc doła porządnego złapałam, po dole przyszedł czas na wnerw i nie obeszło się bez rozmowy podporządkowującej z mężem i pozostałym towarzystwem. Bianka też oberwała, bo naszczała mi drugi raz na wózek. Na szczęście pokrycie da się ściągnąć i wyprać, ale bez przesady.
Na kryzys zadziałały małe zakupy i kino. „Wilk z Wall Street”-podobał mi się, rozbawił, więc polecam.
Wczoraj Dominika miała bal przebierańców w przedszkolu. Nie inwestowałam w strój, bo Misia chciała być wróżką. Różowa spódnica tutu, jednolita koszulka i dokupione skrzydełka, różdzka i opaska załatwiły sprawę. szkoda,że rodzice nie mogli zobaczyć swoich pociech.Z niecierpliwością czekam na zdjęcia. Misia wróciła zadowolona, opowiadała jakie dzieci miały stroje i pokazywała jak tańczyła. Fajnie:)
Olusia rośnie jak na drożdzach, lata po podłodze jak mały piesek niekiedy z wetkniętym znalezionym fantem w paszcaku:) Wesoła, kochana, naprawdę super mam te córcie.
P.S.
Zakochałam się w ubrankach dziecięcych kids on the moon. Są takie ładne, jest sporo polskich firm, które szyją naprawdę super ciuchy, szkoda tylko, że są takie drogie.
Trzymajcie się ciepło i tradycyjnie do napisania!

No i …

5

Mamy Nowy 2014 Rok. Ciekawe co nam przyniesie, bo tego, że spore zmiany w naszym życiu będą jestem pewna.
Tradycyjnie spisałam postanowienia noworoczne, nie za wiele, bo i tak jest potem problem realizacją.
Położyliśmy dziewczynki spać, ubraliśmy się odświętnie i z moją młodszą siostrą doczekaliśmy jakoś do 24:00. O 24:15 przywitałam się z Morfeuszem. Taki to był szalony sylwester:))
Pomyślności kochani Wam i nam życzę;)